Małe dziecko ze smoczkiem i pieluchą.
Blog,  Psychobiologia

Rodzice, dziecko, sikanie… czyżby było coś wspólnego?

Oddawanie moczu to czynność, z którą każdy z nas ma do czynienia od pierwszych godzin swojego życia. Sukcesywnie uczymy się, jak nad tym panować, aż w końcu dochodzimy do perfekcji. Można powiedzieć, że stajemy się mistrzami głębokiego czucia własnego pęcherza moczowego. No, cudnie hip hip hura 🙂 🙂 🙂 Możemy sobie pogratulować.

I co dalej…

Gdy stajemy się mamami, ciociami, babciami mamy możliwość obserwowania tego samego procesu tylko z nieco innej pozycji.

I wszystko przebiega łagodnie i bez bólu, kiedy to mały szkrab sukcesywnie pnie się do mistrzostwa panowania nad „żółtą rzeką“. Co się jednak dzieje, kiedy mistrzostwo zostało osiągnięte lub też prawie i nagle z zupełnie nie zrozumiałego powodu dochodzi do niekontrolowanych rozlewisk rzeki gdziekolwiek i jakkolwiek.

Ooo… powrót do przeszłości nigdy nie jest łatwy. W szczególności, kiedy pewne etapy uważamy za zamknięte.

Zanim jednak przyjdzie chęć krzyczenia „dlaczego nie mówisz, że chcesz siku“, „pytałam Cię przed chwilą“ „już nie mam żadnych majtek“ itp.

Radzę zobaczyć co się zmieniło w życiu mamy, taty lub dziecka.

Dlaczego warto na to spojrzeć?

Na chwilę zabiorę Was w świat zwierząt. Jak każda z Was wie, zwierzęta znaczą swój teren obsikując granice. W rezultacie zostawiając bardzo ważną informacją dla intruza, że teren już do kogoś przynależy i trzeba się liczyć z jego właścicielem.

Czy podobnie jest u ludzi?

Można, tak powiedzieć. Brak panowania nad sikaniem u dzieci to nic innego jak chęć zaznaczenia swojego terenu, którym może być pokój, ale także w sytuacji, kiedy w rodzinie rodzi się drugie dziecko symboliczna chęć zaznaczenia mamy lub taty, czyli nic innego jak rodzice są moi.

W sytuacji, gdy nie rodzi się drugie dziecko, a dochodzi do sytuacji, kiedy dziecko zaczyna się zasikiwać to już rodzice powinni spojrzeć na siebie co w ich życiu uległo zmianie. Może się coś nasiliło tak bardzo, że chcę mocniej podkreślić granice swojego teren i znaleźli wspaniałego pomocnika, czyli swoje dziecko?

 

Na pytania: jak sobie z tym radzić, dlaczego dziecko jest pomocnikiem dla rodziców, skąd dziecko wie, że chce pomóc i to w taki sposób, jak chęć wyznaczenia granic może być jeszcze mocniejsza itp.   już w następnym wpisie.

Zapraszam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *